20150725_144141

No i się zaczęło!!!

Mogłabym założyć nowego bloga, ale to raczej nie jest najlepszy pomysł. Czy będę nadal szydełować? Oczywiście. Mam już przecież zamówienia, Ewuś pamiętam o zającowej dla Ciebie i o koniku 🙂 W sumie, to zającowa prawie się uszydełkowała, muszę ją jeszcze tylko zszyć i uszyć jej śliczną różową sukieneczkę 🙂

Jestem z natury szalenie niecierpliwa i uparta. Jak już coś chcę zmajstrować, to w końcu tak się stanie. Efekt bywa różny, niekoniecznie zadowalający. Ale zawsze warto próbować. W końcu, kiedyś, osiągnę swój cel. 🙂

Przekopałam ineternet wzdłuż i wszerz. Szukałam wszelkich informacji, podpowiedzi, wskazówek – JAK SZYĆ. Przecież to dla mnie zupełna nowość. Obsługi maszyny uczyłam się z youtube. Kolejno wykonywałam wszystkie kroki, aż w koću mogłam wykonać pierwszy ścieg. Na początku wszystko szło gładko. Schody zaczęły się nieco później. A wszystko przez nadmierny pośpiech, okazuje się bowiem, że przyciskając pedał maszyny również trzeba mieć wyczucie, jak podczas jazdy samochodem.

Wymyśliłam sobie sowę i chciałam ją uszyć. Dlaczego zaczęłam od tak złożonego projektu??? No bo ja już tak mam, albo wszystko albo nic. Nie było łatwo, „poddawałam” się, prułam, zaczynałam od nowa i od nowa. W połowie projektu stwerdziłam, że jednak nie zrealizuję swojego planu w 100%. Tak czy inaczej, powstała sowa, którą Hania lubi się bawić. I to jest najważniejsze!

20150725_144005

 

Zaczęłam od przygotowania projektu – narysowałam sowę. Potem kolejno rysowałam na papierze do pieczenia poszczególne części. Przyłożyłam je do materiału, odrysowałam, wycięłam. To zajęło mi jeden cały wieczór. Kolejnego dnia uszyłam skrzydełka (ostatecznie nie ma ich w tym projekcie) i nóżki. Na flizelinę przyprasowałam oczy. Niestety, nie wiedziałam, że flizelina nie jest trwała i nie przyszyłam jej :/ – to mój pierwszy błąd. Pewnie niedługo oczy się odkleją, bo sowa jest dość często ciumkana 😉

20150725_144202

 

Po obu bokach sowiej głowy przyszyłam wstązki do ciągania. W nóżkach jest szeleszcząca folia.

20150725_144141

 

Można powiedzieć „pierwsze koty za płoty”, a raczej „sowy”. Ten post powstaje z dużym opóźnieniem w stosunku do realizacji projektu. W ciągu ostatnich kilku dni powstały jeszcze inne projekciki. Teraz czekają na sesję zdjęciową. A na zszycie czeka kot i zając. Ach ten czas ….

20150725_144027

 

Moje błędy, przyznam, że jest ich dość sporo, ale tak zazwyczaj bywa na początku:

– największy błąd to odklejające się oczy i dziób sowy – następnym razem takie elementy muszę przeszyć

– nie potrafiłam również zszyć sowy ręcznie, po wywinięciu na prawą stronę i jej wypchaniu. Pisałam Wam, jak bardzo nie lubię szyć ręcznie, prawda? Teraz już się to zmieniło, ale jeszcze wtedy nie potrafiłam przyszyć ładnie nóżek – łapek, stąd szef jest widoczny. A ponieważ nie miałam jeszcze takich umiejętności -jest też krzywy 😉 

Co mi się podoba?

– sama wykonałam projekt, narysowałam i wycięłam poszczególne elementy – nie korzystałam z gotowych wykrojów

– sowa ma fajne kolory

– fajnie wyglądają też wstążeczki, są też dobrze przyszyte i z pewnością się nie oderwą

– sowa zabierana jest na wszystkie nasze spacery i wycieczki

 

Zapraszam do komentowania 🙂

Pozdrawiam

Edyta

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>