20150128_103903

Plamek był małym, krnąbrnym konikiem, który mieszkał z mamą na farmie pana Toma. Najbardziej na świecie uwielbiał biegać po łące. Ganiał za motylami, ścigał się z pszczołami i uciekał przed bąkami. Był też niezwykle dumny ze swoich plamek. Miał ich całe mnóstwo! Każdego dnia liczył wszystkie swoje plamki i sprawdzał, czy aby jakaś nie zniknęła.

Zima już się skończyła i nadeszła wiosna. Zrobiło się cieplutko i przyjemnie. Słoneczko grzało i Plamek nabrał ochoty na zabawę. Najpierw brykał radośnie wokół mamy. Kiedy już mu się znudziło, zaczął podskubywać inne konie sprawdzając, na ile może sobie pozwolić. Ale, że był młodym konikiem – wszystkie wybryki uchodziły mu na sucho. Stajenni koledzy odpędzali natręta nie przerywając skubania soczystej trawy. W końcu i ta zabawa znudziła się Plamkowi. Wtedy na łące pojawiła się króliczka Fanny. Plamek podbiegł do niej rozpromieniony, miał już pomysł na kolejną zabawę!

– Pościgamy się? – zaproponował

– Nie masz szans – odparła zadziornie króliczka

– Ja nie mam? Jestem szybki jak wiatr, spójrz jakie mam długie nogi. – nie dawał za wygraną Plamek

– Ale nie potrafisz robić takich zwrotów jak ja! W życiu mnie nie dogonisz – chwaliła się dalej Fanny

– Zobaczymy! – krzyknął Plamek i już pędził przez łąkę.

Fanny skoczyła i pognała przed siebie. Kiedy tylko konik zbliżył się do niej, zrobiła nagły skręt i pobiegła w inną stronę. Plamek zahamował na mokrej trawie przysiadając na zadzie i znów zerwał się do biegu. Kiedy już prawie łapał króliczkę za ogonek, ta umykała w lewo, a kiedy o mało co nie chwycił jej za uszko – skręcała w prawo. Ganiali się tak przez dłuższy cza, aż oboje opadli z sił – króliczka nie mogła już dalej uciekać a konik nie mógł już przebierać kopytkami, by ją gonić. Zabawa była pyszna i tak zajmująca, że Plamek nawet nie zauważył jak jego plamki na zadzie zlały się w jedną wielką błotnistą plamę.

– Synku, jak ty wyglądasz – mama nie była zadowolona z wybryków Plamka – Jesteś cały umorusany od błota – narzekała. – Pan Tom będzie musiał zmyć to błoto wodą.

Plamek spojrzał na brudny zad i bardzo się wystraszył.

– Mamo, a co będzie jeśli pan Tom zmyje też moje plamki? – zapytał przejęty.

– Plamki nie znikają od wody, synku – cierpliwie tłumaczyła mama

– Ale co będzie, jeśli moje jednak znikną?

Plamek wciąż przejęty oglądał się na swój zad. Nie mógł go dosięgnąć, aby sprawdzić, czy pod grubą warstwą błota wciąż ma plamki. Tego dnia niecierpliwie wypatrywał pana Toma, który zabierze go do domu i zmyje to paskudne błoto. W końcu nadeszło popołudnie i przyszedł pan Tom. Zmartwił się widząc tak brudnego Plamka.

– Oj mały, to mi przysporzyłeś pracy, łobuziaku.

Kiedy pan Tom polewał Plamka wodą ten nawet nie drgnął – taki był przejęty. Bał się nawet sprawdzić, czy wciąż ma plamki.

– Mamo, czy one nadal tam są? – pytał przejęty

– Tak synku, wciąż masz swoje śliczne plamki.

Konik zerknął nieśmiało, potem jeszcze raz i znów – tym razem dokładniej. W końcu zebrał się na odwagę i policzył swoje plamki. Odetchnął z ulgą – nie zniknęła ani jedna plameczka.

Czy Plamek wyciągnął lekcję z tej przygody i więcej się nie brudził? Ależ skąd, bo najważniejsze to dobra zabawa!!!

 

autor: Edyta

 

Sprawdź, jak powstał Plamek.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>