20150212_142156

Jak Walenty znalazł przyjaciół

Walenty nie miał zbyt wielu przyjaciół. Tak naprawdę, to nie miał ich w ogóle . Mieszkał na skraju lasu i stronił od innych zwierząt. Dlaczego – sam nie wiedział. Po prostu tak miał i już.

Walenty miał jedną wielką pasję i wcale nie było to jedzenie marchewek – uwielbiał grać w piłkę nożną. Kopał ją bez przerwy – kiedy szedł do sklepu mamie po zakupy, albo do szkoły, kopał piłkę w każdej wolnej chwili. Uwielbiał to robić. Tego popołudnia znów wybrał się na polankę pokopać piłkę. Ustawił dwa słupki w miejscu bramki i kopał, i kopał, całe przedpołudnie. Za każdym razem, gdy piłka bezbłędnie lądowała w pustej bramce, Walenty biegł po nią na drugi koniec polanki. Kiedy znów mocno kopnął i piłka poleciała w krzaki postanowił trochę odpocząć i usiadł na trawie. Nagle piłka sama wystrzeliła z krzaków i poturlała się do niego. Zadowolony – znów kopnął. I piłka znów wróciła. Potem jeszcze kilka razy. Walenty był przekonany, że piłka sama wraca do niego, żeby nie musiał po nią ciągle biegać, ale nagle krzaki poruszyły się i wypadł z nich Mały Miś. Walenty spojrzał zaskoczony.

– Co ty tutaj robisz – zapytał obruszony Misia

– Widziałem, że grasz, a ja też strasznie lubię grać, a wiem, że nie lubisz towarzystwa, więc schowałem się w krzakach i podawałem ci piłkę, żebyś grał dalej, bo masz mocnego kopa i jesteś super graczem. – wyrzucił z siebie Mały Miś – Nie jesteś na mnie zły, prawda? – dodał po chwili

Walenty nie był zły, choć na początku trochę się rozczarował, że piłka nie wraca sama. Ale nie czuł złości, w głębi ducha musiał przyznać, że nawet był zadowolony. Uśmiechnął się do Misia.

– Pogramy jeszcze? – zapytał

– Jasne – odparł uszczęśliwiony Mały Miś

Kopali tak jeszcze przez godzinkę, a potem rozeszli się do domów na obiad. Umówili się jednak na popołudnie. Kiedy Walenty ponownie przybiegł na polankę czekała tam na niego niemała niespodzianka. W bramce stał Ksawery, a Mały Miś i Kleofas ćwiczyli strzały. Walenty zawahał się przez moment – nigdy nie grał z kimś w piłkę, dopiero dziś pierwszy raz z Małym Misiem. A co jeśli im nie spodoba się jego gra, jeśli sobie nie poradzi i nie będzie potrafił kopać tak jak oni? Już miał się wycofać, ale wtedy zobaczył go Ksawery i wesoło do niego zamachał.

Bawili się do późnego popołudnia. Walenty jeszcze nigdy nie czuł się tak fantastycznie szczęśliwy. Fajnie było podawać piłkę Kleofasowi, strzelać do bramki, której bronił Ksawery i kiwać się z Małym Misiem. Po wyczerpującym treningu zmęczeni usiedli na trawie.

– Jutro mamy mecz ze zwierzakami ze Środkowego Lasu. Zagrasz z nami? – zapytał nagle Ksawery

– Ja? – zapytał zaskoczony Walenty

– Tak, jesteś świetny. Z tobą w drużynie mamy szansę wygrać ten mecz. – dodał Kleofas

– Nikt nie będzie w stanie obronić twoich strzałów. Poza tym – brakuje nam zawodników – przekonywał dalej Mały Miś – Proszę, zgódź się.

Walenty był co najmniej zaskoczony i … przerażony. Jeszcze wczoraj nie miał żadnego przyjaciela, a dziś, w jeden dzień, zmieniło się wszystko – zyskał trzech przyjaciół, bawił się z nimi w swoją ulubioną grę. A teraz okazuje się, że to nie koniec! Może być jeszcze lepiej. Ale czy Walenty tego chciał? Tak, chciał i to bardzo.

– O której mam być gotów? – zapytał z uśmiechem swoich nowych przyjaciół.

 

autor: Edyta

Chcesz wiedzieć jak powstał Walenty? Przeczytaj tutaj.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>